Jeśli należysz do tej grupy osób, która lubi działać i być w centrum wydarzeń, to witaj. Nie mamy łatwo w dzisiejszych czasach, kiedy tak wiele zła dzieje się naokoło, a my nie możemy temu zaradzić. Bo co może zmienić jeden człowiek? NIC. Teraz trzeba odpuścić. Niech się dzieje co chce. Skoro i tak nic nie zmienię, to nie będę się angażował.
A teraz wyobraź sobie, że podobnie myślących jest sto osób. Tysiąc. Milion. Osób, które będą siedzieć bezczynnie, kiedy zło się dzieje, bo nie chce im się zadać tyle trudu, żeby poszukać towarzyszy idei. Osób, które swoją bierną postawą poprą agresję, łamanie praw, poprą tyranię i śmierć. I co z tego, że w głowie będą przeciwni temu wszystkiemu, jak nikt do ich głowy nie wejdzie?
Wiesz, jak działa współczesna propaganda? Opiera się na przekazywaniu mnóstwa zapętlonych informacji. Słyszysz 5 razy to samo, ale innymi słowami, więc dowiadujesz się, ale nic nie wiesz. Współczesna władza potrzebuje ludzi nieświadomych, bo takimi łatwiej się manipuluje. Obecnie rozwinęliśmy się na tyle, że większość uważa się za inteligentne istnienia, bo są tak dobrze obeznani w świecie. A jak zapytasz ich, skąd biorą informacje, to podadzą ci jedną gazetę, jeden kanał telewizyjny i jedną stronę internetową. A gdzie to wpajane w szkołach konfrontowanie wiedzy? Czy tylko ja słyszałam, żeby sprawdzać 3 razy wiarygodność wiadomości, korzystając z innych źródeł niż Wikipedia?
I tu jesteś ty. Nawet jeżeli szukasz prawdy w różnych miejscach (a to, że wszystko co jest nam przekazywane to w 90% bullshit, to swoją drogą) i nie dążysz do tego, żeby tę prawdę przekazać dalej, to tak naprawdę poddajesz się na starcie.
Głupie udostępnienie na Facebooku i ktoś może dowiedzieć się o czymś, o czym nie miał pojęcia.
Czołgu w Syrii tym nie zatrzymasz, nie nakarmisz dzieci w Afryce i nie oczyścisz wody w Indiach.
Ostatnimi czasy modne jest "kolorowanie" zdjęcia profilowego we flagę państwa, w którym zginęło wiele osób oraz dodawanie zdjęć z podpisem #prayfor. Internetowi śmieszkowie słusznie szydzą, że terroryzmu tym nie zatrzymasz, bo to niemożliwe. Ale dodasz otuchę. Pokażesz, że ci ludzie dotknięci tragedią nie są sami. Że ktoś o nich myśli, że ktoś się za nich modli. A uwierz mi, że wsparcie w tak trudnych chwilach jest nieocenione. Nawet internetowe.
Nie dajmy sobie wmówić, że nic nie poradzimy na zło tego świata oraz że tylko bezpośrednia reakcja może coś wskórać. Nie bądźmy niemi, kiedy chce nam się krzyczeć. Historia zna wiele takich przypadków, kiedy mniejszość zmieniała większość. Dajmy przykład ludziom po nas, że teraz też mamy wpływ na to, co się dzieje. Nie uczmy dzieci biernej postawy, nie uczmy, że przemoc jest akceptowalna i że są problemy, na które nie ma rady.
Boli mnie świat, w którym ludzie się poddają. Nie chcę być jedną z nich.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz